
Bezdomny i niepełnosprawny mężczyzna z Narola zamieszkał kątem, w ganku u obcych ludzi, w wyniku czego urzędnicy odebrali mu jedyny zasiłek, uważając, że jest członkiem tej rodziny. Niestety, najprawdopodobniej przez brak pieniędzy na leki Pan Stanisław kilka dni temu zmarł.
Stanisław Mazur nie miał szczęścia w życiu. Najpierw w wyniku choroby stracił lewą nogę, a później rodzinny dom. Nie miał dachu nad głową, więc zamieszkał w ośrodku opiekuńczym pod Narolem. Niestety, mężczyzna nie umiał tam się odnaleźć.
Nie mogłem tam być. Tam codziennie umierało 6-8 osób, a ja chciałem żyć. – mówił dla Super Expresu mężczyzna
Z pomocą przybyła mieszkanka Narola Krystyna Ossak, która przyjęła do swojego domu Pana Stanisława. Zamieszkał u niej, warunki były tam bardzo skromne. Pomocna kobieta, pomaga innym, pomimo tego, że sama ma wiele problemów – jej dwaj synowie są ciężko chorzy.
Po zamieszkaniu w tym domu Panu Stanisławowi został odebrany zasiłek w wysokości 529 zł, który był jego jedynym źródłem utrzymania. Powód był irracjonalny. Urzędnicy stwierdzili, że 61-latek z Narola i pani Krystyna z synami razem prowadzą gospodarstwo, a ich wspólny dochód przekracza dopuszczalne minimum na osobę.
My nic zrobić nie możemy. Przepisy nas ograniczają. Pracownik socjalny zdecydował, że ci ludzie prowadzą razem gospodarstwo, a ich wspólny dochód przekracza minimum na osobę, więc nie możemy więcej wypłacać zasiłku stałego – mówiła na łamach Super Nowości, szefowa MGOPSu w Narolu Monika Rybka.
Mężczyzna wielokrotnie prosił o pomoc urzędników, niestety bez skutku. Bez zasiłku, nie miał środków na zakup niezbędnych leków. Historia Pana Stanisława zakończyła się tragicznie, 28 października doznał zawału i zmarł.
Sprawą zainteresowali się między innymi dziennikarze programu TVP „Magazyn Ekspresu Reporterów”. Zapraszamy do obejrzenia reportażu (od 15 minuty):


