![]()
Mateusz „Don Diego” Kubiszyn, jeden z najbardziej rozpoznawalnych zawodników sportów walki w Polsce, poinformował o groźnym wypadku motocyklowym. Nagranie opublikowane w mediach społecznościowych pokazuje, że sytuacja wyglądała bardzo poważnie, a sam sportowiec przyznał, że miał dużo szczęścia.
Do zdarzenia doszło podczas jazdy motocyklem. Na udostępnionym filmie widać samochód osobowy, którego kierowca wyjeżdżał z parkingu i próbował włączyć się do ruchu. Po przepuszczeniu jednego pojazdu kierujący zdecydował się na skręt w lewo. Wtedy na drodze znalazł się nadjeżdżający motocyklista.
Kubiszyn, chcąc uniknąć bezpośredniego uderzenia w bok samochodu, gwałtownie zahamował. Przedni hamulec sprawił, że tył motocykla uniósł się, a jednoślad uderzył w pojazd. Zawodnik przeleciał nad autem, odbił się od jego dachu i upadł na jezdnię. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund.
Mimo bardzo groźnie wyglądającego zdarzenia, Mateusz Kubiszyn nie doznał poważnych obrażeń. Jak sam przekazał, skończyło się na stłuczeniach i otarciach.
- Polatane… dosłownie i w przenośni. Aż dziwne, że skończyło się na drobnych urazach. Nie mam nic złamanego, same stłuczenia i otarcia, które po prostu bolą i pieką. Po niektórych walkach było gorzej - napisał Mateusz „Don Diego” Kubiszyn.
Zawodnik zwrócił też uwagę na kwestię odpowiedniego ubioru podczas jazdy motocyklem. Miał na sobie kask, rękawice i kurtkę ochronną, ale - jak sam przyznał - zabrakło pełnego zabezpieczenia nóg. W jego ocenie motocyklowe spodnie lub ochraniacze kolan mogły ograniczyć część obrażeń.
Wpis Kubiszyna stał się jednocześnie ostrzeżeniem dla innych motocyklistów. Sportowiec podkreślił, że nawet krótka przejażdżka nie powinna oznaczać rezygnacji z pełnej ochrony. Wypadek pokazał, jak szybko na drodze może dojść do niebezpiecznej sytuacji i jak niewiele czasu zostaje na reakcję.
„Don Diego” odniósł się również do roli sportu w takich momentach. Jego zdaniem regularne treningi, sprawność fizyczna, koordynacja i umiejętność zachowania się podczas upadku mogły pomóc mu uniknąć poważniejszych konsekwencji. Wieloletnie doświadczenie zdobywane na salach treningowych i w sportach walki okazało się przydatne także poza ringiem.
Kubiszyn poruszył również temat bezpieczeństwa motocyklistów na drogach. Zaznaczył, że niezależnie od okoliczności to właśnie kierujący jednośladem zwykle ponosi największe konsekwencje takich zdarzeń. Zwrócił uwagę, że kierowcy samochodów często nieprawidłowo oceniają odległość i prędkość motocykla, co może prowadzić do bardzo groźnych sytuacji.
Szczególnie dużo emocji wywołał fragment jego wpisu dotyczący kierowcy samochodu. Według relacji Kubiszyna za kierownicą miał siedzieć prawie 100-letni mężczyzna. Sportowiec stwierdził, że warto poważnie rozważyć regularne badania osób starszych posiadających prawo jazdy.
Choć tym razem skończyło się na potłuczeniach, nagranie z wypadku Mateusza Kubiszyna pokazuje, jak cienka granica dzieli groźnie wyglądające zdarzenie od tragedii. Sam zawodnik podsumował sytuację jako lekcję - zarówno dla motocyklistów, jak i kierowców samochodów.

