Informacje Lubaczów, powiat lubaczowski

Tajemniczy garncarz ze zdjęć rozpoznany. Zagadka w końcu rozwiązana
Featured

Tajemniczy garncarz ze zdjęć rozpoznany. Zagadka w końcu rozwiązana

Garncarz z Roztocza Jan Nazarczuk

Po latach od wykonania archiwalnych fotografii udało się ustalić tożsamość garncarza uwiecznionego na zdjęciach z 1966 roku. Muzeum Kresów w Lubaczowie poinformowało, że mężczyzną ze zdjęć był Jan Nazarczuk (1900–1978) z Hrebennego – jeden z ostatnich przedstawicieli tradycyjnego garncarstwa na Roztoczu Wschodnim.

Do przełomu doszło bardzo szybko. Po publikacji apelu w mediach społecznościowych muzeum, odpowiedź nadeszła już po trzech dniach. Zgłosiła się rodzina rzemieślnika, która rozpoznała go na archiwalnych fotografiach. Kluczowe informacje przekazała jego prawnuczka, Renata Nazarczuk. Uzupełnił je Paweł Borowiec z Muzeum Skamieniałych Drzew w Siedliskach, wskazując także miejsce pochówku garncarza.

Fotografie, które przez lata skrywały tajemnicę

Zdjęcia wykonane wiosną 1966 roku przez Adama Wolańczyka powstały podczas badań terenowych prowadzonych przez Stanisława Franciszka Gajerskiego. Dokumentowały pracę jednego z ostatnich przedstawicieli tradycyjnego garncarstwa w rejonie potylickim.

Przez długi czas stanowiły cenny materiał źródłowy, jednak brakowało najważniejszego elementu – tożsamości bohatera. Dopiero teraz wiadomo, że był nim mieszkaniec Hrebennego, rolnik i wieloletni sołtys wsi.

Zachowany zestaw fotografii liczy ponad 90 ujęć i pokazuje cały proces powstawania naczyń – od przygotowania gliny, przez toczenie, aż po gotowy wyrób. Utrwalono także samego garncarza oraz jego rodzinę.

Życie ostatniego garncarza

Jan Nazarczuk urodził się w 1900 roku w Hrebennem – wsi, która przez wieki znajdowała się w kręgu oddziaływania potylickiego ośrodka garncarskiego. W młodości doświadczył realiów wielkiej historii. W czasie I wojny światowej walczył w armii austro-węgierskiej na froncie włoskim, gdzie dostał się do niewoli. Przez dwa lata przebywał na Sardynii, skąd powrócił dopiero po zakończeniu działań wojennych.

Po wojnie osiadł w Rawie Ruskiej, gdzie założył rodzinę. Losy jego życia ponownie zmieniły się po II wojnie światowej, gdy nowe granice uniemożliwiły powrót do dawnego miejsca zamieszkania. Wówczas wrócił do rodzinnego Hrebennego i tam pozostał już na stałe.

Był rolnikiem, ale w lokalnej społeczności zapisał się przede wszystkim jako człowiek zaangażowany w życie wsi – przez około 30 lat pełnił funkcję sołtysa. Równolegle rozwijał swoją największą pasję, jaką było garncarstwo. Do dziś nie wiadomo, gdzie nauczył się tego rzemiosła, jednak można przypuszczać, że było ono przekazywane w rodzinie z pokolenia na pokolenie.

Jego warsztat był jednym z ostatnich miejsc, gdzie kontynuowano tradycje garncarskie na Roztoczu Wschodnim. Wytwarzane przez niego naczynia cieszyły się dużym uznaniem i uchodziły za jedne z najlepszych w okolicy. Były nie tylko użytkowe, ale stanowiły także przykład lokalnego rzemiosła o długiej historii.

Zachowane fotografie pokazują go jako człowieka w pełni oddanego swojej pracy. Utrwalono nie tylko sam proces powstawania naczyń, ale także codzienność jego życia i obecność najbliższych.

Jan Nazarczuk próbował przekazać swoje umiejętności kolejnym pokoleniom. Jak wynika z relacji rodzinnych, jego wnuk chętnie towarzyszył mu przy pracy i podpatrywał kolejne etapy tworzenia naczyń. Nie przejął jednak rzemiosła – czasy tradycyjnego garncarstwa stopniowo odchodziły w przeszłość.

Wraz ze śmiercią Jana Nazarczuka w 1978 roku zakończył się wielowiekowy rozdział garncarstwa w Hrebennem. Dziś jego postać, utrwalona na fotografiach sprzed lat, stanowi jedno z najcenniejszych świadectw ginącego rzemiosła na tym terenie.

Więcej informacji na temat Jana Nazarczuka znajdziecie na stronie Muzeum Kresów w Lubaczowie.

Co o tym myślisz?
Wszystkich odpowiedzi: 0
Katolik
Przepiękna historia
0

10000 Pozostało znaków