![]()
W bruśnieńskich lasach, na wzgórzu zwanym Knynek, stoi kapliczka Sobieskiego – jeden z najbardziej wyjątkowych i tajemniczych zabytków południowego Roztocza. Przez lata pozostawała w coraz gorszym stanie, stopniowo niszcząc się i znikając w gęstwinie lasu, aż w 2025 roku odzyskała dawny kształt dzięki zaangażowaniu mieszkańców, wolontariuszy oraz lokalnych instytucji.
To nie tylko rekonstrukcja historycznego pomnika, ale także przywrócenie pamięci o miejscu, które od ponad trzech stuleci było ważnym punktem w lokalnej historii. Kapliczka – związana z wyprawą hetmana Jana III Sobieskiego na czambuły tatarskie – odrodziła się dzięki ludziom, którzy postanowili ocalić ją przed zniknięciem.
Ślad po wyprawie Sobieskiego – skąd wzięła się kapliczka?
Historia kapliczki sięga wydarzeń z października 1672 roku. W okolicach bruśnieńskich pagórów wojska polskie dowodzone przez hetmana Jana III Sobieskiego natrafiły na porzucony przez uciekających Tatarów jasyr. To miejsce zapamiętano jako symbol zwycięstwa i wyzwolenia.
Najstarsza forma kapliczki była niezwykle skromna – powstała z płaskich, polnych kamieni układanych warstwowo bez obróbki. Ten surowy styl wskazuje, że była to spontaniczna fundacja, najpewniej wykonana wkrótce po opisanych wydarzeniach.
Przez lata konstrukcja pełniła także funkcję punktu orientacyjnego na dawnej drodze Horyniec–Narol, biegnącej wtedy przez otwarte pola. Jedyna znana fotografia, datowana na około 1905 rok, ukazuje dwupiętrową budowlę z charakterystycznymi uzupełnieniami ceglanymi – dowód, że mieszkańcy od lat starali się ją ratować.

Zanikanie i zapomnienie
W drugiej połowie XX wieku kapliczka zaczęła popadać w ruinę. Górna część zawaliła się prawdopodobnie w latach 60. lub 70., a krzyż zniknął. Pozostał jedynie zarośnięty dolny fragment, trudny do odnalezienia.
Dopiero niedawno ktoś anonimowo postawił w tym miejscu tablicę z napisem „Miejsce Chwały Oręża Polskiego”, przypominając o dawnej historii tego miejsca. Był to sygnał, że kapliczka wciąż żyje w świadomości mieszkańców – i zasługuje na odbudowę.
Początek odrodzenia – rozmowy, pomysł i decyzja (2024)
Przełom nastąpił w październiku 2024 roku podczas spotkania dotyczącego drogi Brusno–Łówcza, w którym udział wzięli Starosta Lubaczowski Barbara Broź oraz Członek Zarządu Powiatu Paweł Maksymiec. Rozmowa o kapliczce z Nadleśniczym Nadleśnictwa Narol Robertem Stankiewiczem przerodziła się w realny plan działania.
W imieniu stowarzyszenia KS Zdrój Horyniec-Zdrój złożono oficjalny wniosek o odbudowę. Po uzyskaniu zgody podpisano porozumienie, które otworzyło drogę do realizacji przedsięwzięcia.
Wiosna 2025 – prace jak archeologiczne odkrycie
Wiosną rozpoczęto oczyszczanie terenu i poszukiwanie kamieni należących do dawnej konstrukcji. Część z nich trzeba było wydobyć spod wieloletniej warstwy ściółki. Udało się również zgromadzić dokumentację fotograficzną dzięki lokalnym pasjonatom – Tomaszowi Rogowi i Januszowi Mazurowi.
Do projektu dołączył mistrz kamieniarstwa bruśnieńskiego Józef Lewkowicz – autor nowego krzyża i podstawy, wykonanych charytatywnie. Wsparcia udzielił również merytorycznie, dbając o zgodność z dawną stylistyką bruśnieńskich rzeźbiarzy.
W pracach w terenie brali udział m.in.: Krzysztof Maksymiec, Antoni Maksymiec, Józef Lewkowicz, Paweł Maksymiec, Marcin Urban, Krystian Wawrzaszek, Mirosław Maksymiec, a także członkowie i zawodnicy KS Zdrój Horyniec-Zdrój.
To była inicjatywa w pełni społeczna – oparta wyłącznie na zaangażowaniu ludzi, którzy chcieli ocalić lokalne dziedzictwo.

Jesień 2025 – kapliczka odzyskuje dawny wygląd
W październiku konstrukcja odzyskała pełny, odtworzony kształt. Kapliczka ma obecnie około pięciu metrów wysokości, ponownie zyskała swoją charakterystyczną, dwupiętrową formę z wnękami, a w jej strukturę wkomponowano odnalezione kamienie polne tworzące dawny trzon budowli. Całość wieńczy nowy, ręcznie rzeźbiony krzyż bruśnieński wykonany przez Józefa Lewkowicza.
Prace zostały sfinansowane przez Nadleśnictwo Narol, Gminę Horyniec-Zdrój oraz Pawła Maksymca, który dodatkowo zapewnił potrzebne materiały budowlane.
- To miejsce ma dla mnie także osobistą wartość. Od dziecka zabierał nas tam mój świętej pamięci tata, dlatego zawsze mieliśmy do tego zakątka wyjątkowy sentyment. We wrześniu 2024 roku, kiedy odwiedziłem to miejsce z własnymi dziećmi, zrodziła się we mnie myśl, by spróbować tą kapliczkę odbudować... - opowiada Paweł Maksymiec
W zimowej scenerii uczestnicy odbudowy spotkali się przy kapliczce, aby podsumować miesiące działań. Podkreślano nie tylko wartość historyczną pomnika, ale też siłę lokalnej współpracy – od wolontariuszy, przez lokalnych rzemieślników, po samorząd.
W kolejnych miesiącach Nadleśnictwo Narol planuje ustawienie tablic informacyjnych, drogowskazów, ławek i stolików. We wnękach znajdą się płaskorzeźby autorstwa Józefa Lewkowicza.
Kapliczka ma szansę stać się jednym z najcenniejszych punktów na mapie turystycznej gminy – miejscem spacerów, historii, kontemplacji i lokalnej dumy.

Jak dotrzeć?
Najlepiej wybrać się pieszo – las i otoczenie sprzyjają spokojnej wędrówce.
Możliwy dojazd:
-
od strony Huty Złomy – dobrą drogą leśną,
-
od Nowego Brusna – drogą powiatową do „dworku”, a dalej drogą leśną dla bardziej doświadczonych kierowców.
W budżecie Powiatu Lubaczowskiego na lata 2026–2027 przewidziano środki na dokumentację remontu trasy Brusno–Łówcza, co przybliża modernizację tego odcinka.


Korzystając z okazji również doceniam wszystkie osoby, które przyczyniły się do renowacji kapliczki. Brawo.
zaskakujesz, nic o lewakach?
Czuj duch!
Wielki szacunek i chwała dla tych Panów.