fot. Facebook/RodzinaClarke
Rodzina Clarke, znana szerokiej publiczności jako rodzice pięcioraczków z Horyńca-Zdroju, od dłuższego czasu znajduje się w centrum uwagi. Ich życie, choć pełne wyjątkowych momentów, nieustannie towarzyszy wyzwaniom. Po przeprowadzce do Tajlandii w kwietniu rodzina próbuje odnaleźć stabilność, jednocześnie mierząc się z finansowymi problemami, organizacyjnymi komplikacjami i falą krytyki w internecie.
Narodziny pięcioraczków
12 lutego 2023 roku w jednym z krakowskich szpitali na świat przyszły pięcioraczki, co było wyjątkowym wydarzeniem zarówno dla rodziny Clarke, jak i dla całego kraju. Dominika Clarke, mieszkanka Gminy Horyniec-Zdrój, urodziła trzy dziewczynki i dwóch chłopców: Elizabeth, Evangeline, Ariannę, Charlesa oraz Henry’ego.
Radość związana z narodzinami pięciorga dzieci była ogromna, ale nie obyło się bez tragicznych wieści. Najmłodszy z chłopców, Henry James, zmarł kilka dni po porodzie, mimo wysiłków lekarzy. Ta strata głęboko dotknęła rodzinę Clarke, która musiała mierzyć się zarówno z żałobą, jak i wyzwaniami związanymi z opieką nad pozostałymi dziećmi.
Narodziny pięcioraczków były wydarzeniem, które przyciągnęło uwagę mediów i wzbudziło zainteresowanie całego kraju. Dominika i Vincent Clarke, mieszkający wówczas w Horyńcu-Zdroju, zyskali ogromną sympatię społeczeństwa, które podziwiało ich za odwagę i determinację.
![]()
Nowy rozdział w Tajlandii
W lutym Rodzina Clarke z Puchaczy w gminie Horyniec-Zdrój poinformowała, że zamierza się wyprowadzić z Polski i wyjechać do Tajlandii, czyli kraju oddalonego o prawie 8 tysięcy kilometrów od Horyńca-Zdroju. Mama wieloraczków w mediach społecznościowych wyjaśniała że wspólnie z mężem podjęli taką decyzję, bo potrzebowali zmian, bo "nic ich tutaj nie trzymało" i brakowało im wsparcia ze strony rodziny. W tym kraju pojawili się w kwietniu. Wyjazd do Tajlandii miał być sposobem na odnalezienie harmonii oraz stworzenie środowiska, w którym ich dzieci mogłyby się rozwijać w spokojniejszych i bardziej sprzyjających warunkach.
![]()
Koszty życia w egzotyce
Wkrótce po przeprowadzce do Tajlandii rodzina Clarke zaczęła zmagać się z narastającymi trudnościami finansowymi, które znacząco wpłynęły na ich codzienne życie. W lipcu Dominika Clarke, otwarcie relacjonując sytuację w mediach społecznościowych, przyznała, że miesięczne koszty utrzymania ich licznej rodziny, w tym pięcioraczków i ich rodzeństwa, wynoszą około 40 tysięcy złotych. Kwota ta obejmowała wydatki na wynajem odpowiedniego mieszkania, wyżywienie, opiekę zdrowotną, edukację dzieci oraz bieżące potrzeby.
Na początku pobytu w Tajlandii te wysokie wydatki były pokrywane dzięki dochodom z dwóch głównych źródeł – programu telewizyjnego emitowanego na antenie TVN, który dokumentował życie rodziny, oraz sprzedaży produktów na platformie Amazon. Dzięki tym dochodom Clarke’owie mogli sobie pozwolić na komfortowy start w nowym kraju i zapewnić dzieciom godne warunki.
Jednak sytuacja finansowa rodziny dramatycznie się zmieniła, gdy oba te źródła nagle wyschły. Telewizja TVN zakończyła współpracę z rodziną, co oznaczało utratę regularnych wpływów, które stanowiły podstawę ich budżetu. Dodatkowo działalność na Amazonie, z której wcześniej korzystali, zaczęła przynosić coraz mniejsze dochody, aż w końcu całkowicie przestała być opłacalna.
![]()
Częste przeprowadzki i nowe wyzwania
Brak stabilnych finansów zmusił rodzinę do kilkukrotnej zmiany miejsca zamieszkania w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Obecnie Clarke’owie mieszkają w skromnym hostelu, który dopiero urządzają, ciesząc się m.in. z zakupu pralki. Wcześniej rodzina mieszkała w przestronnej willi, z której musiała się jednak wyprowadzić – najpierw z powodu powrotu właścicieli, a później ze względu na wysokie koszty wynajmu.

Nie ma kupców na dom w Puchaczach
Sprzedaż luksusowego domu w miejscowości Puchacze w gminie Horyniec-ZDrój mogłaby przynieść rodzinie chwilę wytchnienia finansowego. Posiadłość o powierzchni prawie 500 m², położona na działce liczącej 73 ary, oferuje wyjątkowe udogodnienia, w tym plac zabaw, salę taneczną, bar, małpi gaj i pomieszczenia rekreacyjne. Dom został początkowo wyceniony na 2,5 mln zł, ale mimo obniżenia ceny do 2 mln zł, nadal nie znalazł się kupiec.

Fala krytyki w internecie
Dominika Clarke, aktywnie dokumentująca życie swojej rodziny na platformach takich jak YouTube, Instagram i Facebook, zmaga się z narastającą falą krytyki. Internauci zarzucają jej m.in. wykorzystywanie dzieci do autopromocji oraz brak odpowiedzialności w podejmowaniu decyzji o przeprowadzce do Tajlandii. Kontrowersje nasiliły się po publikacji filmu na kanale "Klepsydra", który przedstawiał Dominikę Clarke w niekorzystnym świetle, twierdząc że kobieta wykorzystuje dzieci do promocji swojej osoby.
W odpowiedzi na te oskarżenia, Dominika Clarke zapowiedziała podjęcie kroków prawnych przeciwko autorowi materiału, oskarżając go o pomówienia i zniesławienie. W rozmowie z Plejadą stwierdziła: "Sprawa jest u prawnika za pomówienia i zniesławienie".
Dodatkowo, w mediach społecznościowych pojawiają się komentarze krytykujące warunki, w jakich wychowywane są dzieci Clarke'ów. Niektórzy internauci wyrażają obawy dotyczące jakości opieki nad dziećmi oraz decyzji o częstych przeprowadzkach rodziny.
Dominika Clarke stara się odpowiadać na krytykę, publikując emocjonalne wpisy, w których podkreśla, że dla niej i jej męża najważniejsze jest zdrowie i dobro ich dzieci. W jednym z postów napisała: "Dla nas najważniejsze jest zdrowie naszych dzieci. To nasza codzienna walka, nasz cel i sens życia".
W poszukiwaniu stabilności
Pomimo trudności rodzina Clarke nie rezygnuje z poszukiwania lepszej przyszłości. Powrót do Polski pozostaje jedną z opcji, choć na razie rodzina próbuje sprostać wyzwaniom życia w Tajlandii. Ich codzienność można śledzić w mediach społecznościowych, gdzie dzielą się radościami i zmaganiami dnia codziennego.

